Robert Kamyszek: Wiedzieliśmy, że będzie trudniej niż w Zabrzu

29 Nov 2020 |

W sobotnim meczu najlepszym strzelcem w naszej drużynie był Robert Kamyszek. 8 trafień na 10 rzutów, skuteczne wykańczanie akcji z szóstego i dziewiątego metra bardzo pomogły odnieść końcowy sukces w postaci zwycięstwa.

Jak spotkanie z Grupą Azoty Tarnów podsumował najlepszy strzelec w szeregach Energa MKS-u Kalisz?
Mamy chyba mały problem z tym, że odskakujemy na dwie, trzy bramki, powinniśmy budować tą przewagę na cztery, pięć, a rywal nas dochodzi. Wiedzieliśmy jednak już przed meczem, że będzie on dwa razy trudniejszy niż ten w Zabrzu. Każdy zespół ogląda wideo, przygotowuje się. Dzisiaj my byliśmy lepiej przygotowani, jednobramkowa wygrana cieszy nas niesamowicie. Może nie odzwierciedla tego tabela, ale Tarnów to naprawdę dobry zespół. My cieszymy się z punktów, a za chwilę mamy następny mecz z bardzo trudnym przeciwnikiem jakim są Puławy. 
W pierwszym po powrocie z trzeciej kwarantanny meczu z Pogonią Szczecin zawodnicy odczuwali głód gry. W najbliższym czasie czeka ich kilka meczów odrabianych w środku tygodnia. Czy zdaniem naszego rozgrywającego będzie można mówić o przesycie?
Nie. W grudniu mamy bardzo napięty kalendarz, swoje już odsiedzieliśmy, mieliśmy trzy kwarantanny, więc teraz czas na odrabianie zaległości. Żaden trening nie odzwierciedla tego, co się dzieje na parkiecie w trakcie meczu. Fakt faktem, przy pustych trybunach, ale jest to mecz, a po to właśnie się trenuje, żeby je grać i wygrywać. 
To już kolejny mecz naszej drużyny na który ze względów sanitarno-epidemiologicznych nie mogli wejść kibice. Byli obecni tylko na pierwszym spotkaniu z Piotrkowianinem. Zdaniem Roberta czas w tym temacie niczego nie zmienia, i tak ciężko się do tej sytuacji przywyknąć.
Myślę, że do końca będzie ciężko się przyzwyczaić. Tutaj w Kaliszu kibice zawsze do ostatnich krzesełek zapełniają halę, więc ten doping zawsze nas niósł, ale takie mamy czasy. Trzeba to przeżyć.